poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział XV Nieskończony Ból

Po 10 minutach kręcenia się w kółko, padłam. Nogi odmawiały posłuszeństwa przy próbach wstania. Shayde podszedł do mnie i spojrzał się smutnie.
-Chyba Akap nie da rady... Ale spróbujmy.- powiedział i wyszedł. Nagle weszła Angel, uśmiechnęła się lekko.
-Mamo, będzie dobrze. Już nie długo nadejdzie koniec twoich męczarni.-powiedziała i pod głowę podłożyła mi kupkę pokrzyw, a na posiniaczone boki położyła mięty. Oczywiście, wzięła kubek znaleziony w zniszczonym obozowisku z wodą i dała mi się napić. W pewnym momencie zauważyłam białe światło, pomyślałam że to koniec. Na szczęście myliłam się i była to błyskawica.
-Mamo,jak się czujesz?- spytała Angel. Zamykałam powoli oczy,aby odpocząć.
 -Nie śpij mamo!- krzyknęła nagle córka.
-Nie śpię, tylko zamykam oczy,by odpocząć...- odpowiedziałam.
-Kochanie, zrób coś dla mnie.- poprosiłam w pewnym momencie. -Ruszaj do biblioteki Gri i przynieś mi książkę o Nussie.
-Dobrze matko.- powiedziała i szybko gdzieś pobiegła.
W tej samej chwili przyszła Rose.
-Mamo, mamo!- zaczęła krzyczeć i wypuściła z uścisku pysku piękny bukiet kwiatów.
-Dziękuję Rose, ale nie wiem czy mi się one na coś przydadzą.- Powiedziałam i Rose z prawie wylewającymi wodospad oczami wyszła. Zasmuciłam się i odeszłam w głęboki sen...

1 komentarz: