Otworzyłam oczy. Chciałam wstać, lecz nie dałam rady nawet podnieść głowy. Zauważył nade mną teraz Angel i Haru.
-C...o... Co się stał..o?-spytałam.
-Lepiej żebyś nie wiedziała.- powiedział Haru.
-Jesteś w złym stanie, odpocznij mamo. Zaraz przyjdzie Shayde by cie przebadać.- powiedziała Angel. I w tej chwili wszedł Shayde. Przestraszył się na mój widok.
-Nie za dobrze wyglądasz.- powiedział.
-To to i ja wiem.-_-'- powiedział niezadowolony Haru. Shayde pokazał do nie kły.
-Jak chcesz to sam możesz ją leczyć.- powiedział.
-Oj sorry memory xp- powiedział Haru.
-No. Masz złamaną nogę,pokaleczone poduszki łap itp. itd.Nie wygląda to dobrze...-powiedział- Musze zrobić Okop Akap -
-Co.. To co jest?- spytałam i usnęłam.
** Shayde
Fire usnęła. Tym lepiej dla niej, gdyż Okop Akap bardzo boli. Pobiegłem szybko po cierń. Zawiązałem na łapie Fire, tak by kolce dotykały poduszek. I teraz, gdy będzie chodzić będzie czuć ból. Musi się przyzwyczaić, bo Akap jeszcze gorzej boli. Na złamanej nodze zawiązałem dwa grube patyki - sznurkiem i korą. Zacząłem budzić Fire. W końcu lekko otworzyła oczy.
*** Fire
Otworzyłam oczy. Od razu poczułam jeszcze większy ból na poduszkach, więc próbowałam wstać. I udało mi się, po 5 próbie :).
-Zacznij chodzić.- powiedział Shayde. Zaczęłam chodzić, ostry ból kuł moje biedne poduszki. Ale skapnęłam się w końcu co to jest Okop. Dlatego boję się Akapu:(.
niedziela, 15 kwietnia 2012
sobota, 14 kwietnia 2012
Rozdział XIII O mały włos
Szybko ruszyłam ucieczką do wyjścia. Moja łapy co i raz nadepnęły ostre kamienie, lub przeskakując stalagmity poduszki poczęły krwawić. Ostry ból łap nie pozwalał biec zbyt szybko, dlatego co i raz uderzył we mnie wielki kamień. Na szczęście jakoś się wydostawałam spod ciężaru skały. W pewnym momencie zauważyłam małe światło przed sobą i gdy już chciałam skoczyć do wyjścia.. Padłam nieprzytomna.
* Haru
Nigdzie nie było Fire, zacząłem się nie pokoić. Instynkt kazał mi jej szukać, więc tak zrobiłem. Szukałem ją w wielką burzę. W każdej jaskini był jakiś wilk, ale nie Fire. W końcu zauważyłem jaskinię zamurowaną skałami, a pod jedną z skał łapę. Podbiegłem szybko do jaskini i próbowałem odsunąć skały, lecz nie dałem rady. Nie przestawałam jednak próbować. W końcu z całych sił odsunąłem jedną skałę, za którą leżała głowa Fire. Przestraszyłem się, lecz odsuwałem dalej. Po 2 godzinach odsunąłem prawie wszystkie skały, została tylko jedna. Która przygniotła jej lewą tylną nogę. Odsunąłem ja z łatwością i wziąłem Fire na grzbiet. Ona w tedy wróciłam do dawnego wyglądu. Zabrałem ją do Angel. Położyłem ją przy źródle i spojrzałem się na nią. Wyglądała okropnie, pokaleczone łapy, złamana jedna noga, poobijane boki i pot z krwi na czole. Już chciałem wyjść w tym momencie, gdy Angel się odezwała:
-Zostań tato, ona potrzebuję kogoś wsparcia gdy ja pójdę po lekarstwa. Nie wrócę za szybko, chyba widzisz jaka jest pogoda. -
-Co? No dobrze.- odpowiedziałem i usiadłem koło Fire.
** Fire
W końcu otworzyłam oczy i zobaczyłam Haru siedzącego koło mnie. Uśmiechnęłam się i ze zmęczenia znów usnęłam.
* Haru
Nigdzie nie było Fire, zacząłem się nie pokoić. Instynkt kazał mi jej szukać, więc tak zrobiłem. Szukałem ją w wielką burzę. W każdej jaskini był jakiś wilk, ale nie Fire. W końcu zauważyłem jaskinię zamurowaną skałami, a pod jedną z skał łapę. Podbiegłem szybko do jaskini i próbowałem odsunąć skały, lecz nie dałem rady. Nie przestawałam jednak próbować. W końcu z całych sił odsunąłem jedną skałę, za którą leżała głowa Fire. Przestraszyłem się, lecz odsuwałem dalej. Po 2 godzinach odsunąłem prawie wszystkie skały, została tylko jedna. Która przygniotła jej lewą tylną nogę. Odsunąłem ja z łatwością i wziąłem Fire na grzbiet. Ona w tedy wróciłam do dawnego wyglądu. Zabrałem ją do Angel. Położyłem ją przy źródle i spojrzałem się na nią. Wyglądała okropnie, pokaleczone łapy, złamana jedna noga, poobijane boki i pot z krwi na czole. Już chciałem wyjść w tym momencie, gdy Angel się odezwała:
-Zostań tato, ona potrzebuję kogoś wsparcia gdy ja pójdę po lekarstwa. Nie wrócę za szybko, chyba widzisz jaka jest pogoda. -
-Co? No dobrze.- odpowiedziałem i usiadłem koło Fire.
** Fire
W końcu otworzyłam oczy i zobaczyłam Haru siedzącego koło mnie. Uśmiechnęłam się i ze zmęczenia znów usnęłam.
czwartek, 12 kwietnia 2012
Rozdział XII Początek nocy...
* Fire
Gdy Soul i Rebeca wrócili, on od razu zaczął się chwalić nową partnerką.
-Wiecie, ona jest niesamowita! Urocza i mądra! Ach! Jakie ja mam szczęście!-krzyknął do mnie.
-Tak, wspaniałą z was para.- odpowiedziała ponuro Angel.
-Angel ma rację, jesteście wspaniałą parą. Obyście się nie rozstali.- powiedziałam. Podeszłam do Angel, usiadłam koło niej i liznęłam ją w czoło.
-Nie przejmuj się, szczęście każdy ma. Tylko nie każdy w tym samym momencie.- rzekłam i szybko wstałam.
Rozejrzałam się i spojrzałam w górę.
-Nadchodzi wielka burza.- powiedziałam szeptem.
-O co chodzi?- spytała Angel.
-Burza idzie, przekaż to innym i się niech schowają gdzieś. Za powiada się straszna noc.- odpowiedziałam i pobiegłam do Haru.
-Haru!- krzyknęłam.
-Co?- spytał.
-Schowaj się, burza idzie. Przekaż to wszystkim kogo na potkasz.- powiedziałam i on szybko pobiegł przekazać dalej. Sama za to pobiegłam po Layle Meg.
- Idź szybko do jakieś jaskini i tam przeczekaj burzę.- powiedziałam i pobiegłam dalej.
Schowałam się w jakieś obcej mi jaskini. Weszłam w jej głąb i spojrzałam się w górę. Pełno nietoperzy wyleciało z jaskini w czasie natychmiastowym. Przestraszona pobiegłam dalej w głąb jaskini. Zmęczona, padłam. Powoli, powolutku zamykałam oczy, gdy w pewnym momencie usnęłam. Po 5 minutach obudził mnie wielki grzmot burzy i w tedy zauważyłam że sufit jaskini za raz zamknie mi ostatnią szanse życia.
Gdy Soul i Rebeca wrócili, on od razu zaczął się chwalić nową partnerką.
-Wiecie, ona jest niesamowita! Urocza i mądra! Ach! Jakie ja mam szczęście!-krzyknął do mnie.
-Tak, wspaniałą z was para.- odpowiedziała ponuro Angel.
-Angel ma rację, jesteście wspaniałą parą. Obyście się nie rozstali.- powiedziałam. Podeszłam do Angel, usiadłam koło niej i liznęłam ją w czoło.
-Nie przejmuj się, szczęście każdy ma. Tylko nie każdy w tym samym momencie.- rzekłam i szybko wstałam.
Rozejrzałam się i spojrzałam w górę.
-Nadchodzi wielka burza.- powiedziałam szeptem.
-O co chodzi?- spytała Angel.
-Burza idzie, przekaż to innym i się niech schowają gdzieś. Za powiada się straszna noc.- odpowiedziałam i pobiegłam do Haru.
-Haru!- krzyknęłam.
-Co?- spytał.
-Schowaj się, burza idzie. Przekaż to wszystkim kogo na potkasz.- powiedziałam i on szybko pobiegł przekazać dalej. Sama za to pobiegłam po Layle Meg.
- Idź szybko do jakieś jaskini i tam przeczekaj burzę.- powiedziałam i pobiegłam dalej.
Schowałam się w jakieś obcej mi jaskini. Weszłam w jej głąb i spojrzałam się w górę. Pełno nietoperzy wyleciało z jaskini w czasie natychmiastowym. Przestraszona pobiegłam dalej w głąb jaskini. Zmęczona, padłam. Powoli, powolutku zamykałam oczy, gdy w pewnym momencie usnęłam. Po 5 minutach obudził mnie wielki grzmot burzy i w tedy zauważyłam że sufit jaskini za raz zamknie mi ostatnią szanse życia.
sobota, 7 kwietnia 2012
Rozdział XI On i ona...
Mama otworzyła oczy.
* Fire
Nie wiem jak, ale jakoś wróciłam do ziemskiego życia. Prze de mną siedzieli Angel i Blacky.
Angel strasznie się ucieszyła.
-Mamo, mamo... Ty, ty żyjesz!- krzyknęła. Przytuliła mnie i usiadła koło mnie.
-Mamo, nie obraź się, ale ja i Blacky...- powiedziała.
-Nic nie szkodzi. Wracajmy.- powiedziałam. Wstałam i ruszyłam z Blacky'im i Angel do watahy. Nikt nie zwrócił na mnie uwagi, tym lepiej dla mnie. Od razu ruszyłam do Soul'a. Gdy mnie zobaczył ucieszył się i za razem zasmucił. Przecież musiał przestać być alfą.
-Nie przejmuj się synu, kiedyś nadejdzie czas.- powiedziałam. Poszłam do Mimozy i Wild.
** Soul
Kiedy Fire odeszła, poczułem że czegoś mi brakuję. Wstałem i poszedłem powiedzieć to mojej przyjaciółce Rebece. Ona siedziała przy wodospadzie, Gracenta czesała jej szyszką długie futro. Podszedłem do niej.
-Dziękuję Gracento. Możesz odejść.- powiedziała- Cześć Soul.-
-Witaj Rebeco. Heh... Nie wiem jak to mogę Ci powiedzieć. Może chodźmy gdzie indziej?- spytałem.
-Dobrze.- odpowiedziała i razem z nią poszedłem w głąb lasu.
-No więc czegoś mi brakuję.- powiedziałem.
-Może władzy? Widziałam Fire, więc może to to?- spytała.
-Nie to coś innego.- powiedziałem.
-To nie wiem co... Hmm... Niczego ci nie brakuję! Tylko tak myślisz, bo na prawdę masz wszystko!- powiedziała.Podeszła do mnie bliżej. Tak, nasze nosy o 10 centymetrów oddali.
-Chyba wiem czego ci brakuję. - powiedziała.
-Czego?- spytałem radośnie.
-Miłości.- powiedziała.
-Tak!- powiedziałem i ją pocałowałem. Ona wtuliła się w moje futro i powiedziała:
-Kocham cię...-
-Ja Ciebie też. A właśnie, będziesz ze mną? - spytałem. Ona podniosła głowę i uśmiechnęła się.
-Możemy spróbować.- powiedziała i razem wróciliśmy do watahy.
* Fire
Nie wiem jak, ale jakoś wróciłam do ziemskiego życia. Prze de mną siedzieli Angel i Blacky.
Angel strasznie się ucieszyła.
-Mamo, mamo... Ty, ty żyjesz!- krzyknęła. Przytuliła mnie i usiadła koło mnie.
-Mamo, nie obraź się, ale ja i Blacky...- powiedziała.
-Nic nie szkodzi. Wracajmy.- powiedziałam. Wstałam i ruszyłam z Blacky'im i Angel do watahy. Nikt nie zwrócił na mnie uwagi, tym lepiej dla mnie. Od razu ruszyłam do Soul'a. Gdy mnie zobaczył ucieszył się i za razem zasmucił. Przecież musiał przestać być alfą.
-Nie przejmuj się synu, kiedyś nadejdzie czas.- powiedziałam. Poszłam do Mimozy i Wild.
** Soul
Kiedy Fire odeszła, poczułem że czegoś mi brakuję. Wstałem i poszedłem powiedzieć to mojej przyjaciółce Rebece. Ona siedziała przy wodospadzie, Gracenta czesała jej szyszką długie futro. Podszedłem do niej.
-Dziękuję Gracento. Możesz odejść.- powiedziała- Cześć Soul.-
-Witaj Rebeco. Heh... Nie wiem jak to mogę Ci powiedzieć. Może chodźmy gdzie indziej?- spytałem.
-Dobrze.- odpowiedziała i razem z nią poszedłem w głąb lasu.
-No więc czegoś mi brakuję.- powiedziałem.
-Może władzy? Widziałam Fire, więc może to to?- spytała.
-Nie to coś innego.- powiedziałem.
-To nie wiem co... Hmm... Niczego ci nie brakuję! Tylko tak myślisz, bo na prawdę masz wszystko!- powiedziała.Podeszła do mnie bliżej. Tak, nasze nosy o 10 centymetrów oddali.
-Chyba wiem czego ci brakuję. - powiedziała.
-Czego?- spytałem radośnie.
-Miłości.- powiedziała.
-Tak!- powiedziałem i ją pocałowałem. Ona wtuliła się w moje futro i powiedziała:
-Kocham cię...-
-Ja Ciebie też. A właśnie, będziesz ze mną? - spytałem. Ona podniosła głowę i uśmiechnęła się.
-Możemy spróbować.- powiedziała i razem wróciliśmy do watahy.
Rozdział X Powrót...
*( Punkt widzenia Soul'a)
Rano, gdy wstałem. Usłyszałem znajome głosy. To Haru, Lorenzo i Blacky wrócili. Podszedłem do Blacky'iego.
-Witaj! Czy zechcesz być w naszej watasze?- spytałem.
-No dobrze.- odpowiedział i poszedł do Angel.
**(Punkt widzenia Angel)
Podszedł do mnie Blacky.
-Widzę, że nie zostałaś alfą.- powiedział.
-Niestety, ale nie.- odpowiedziałam.
- Nie smucisz się?- spytał.
-Czemu? Nie ma powodu do zmartwień. Jedynym zmartwieniem to to że nie mam matki.- odpowiedziałam.
- Wiesz... Ona jest, tylko tam wyżej.- powiedział i spojrzał się w niebo. Podniosłam w górę głowę, lecz szybko opuściłam tak jak i on.
-Nawet nie wiem jak masz na imię. Bo ja Angel.- powiedziałam.
-Blacky. Masz ładne oczy, takie błękitne.- rzekł i przybliżył się.
-Dziękuję.- odpowiedziałam.
-Powiedz szczerze, jesteś taka jak matka?- spytał.
-Podobna...- odpowiedziałam.
-W uczuciach też?- spytał i jeszcze bardziej się przybliżył. Nasze nosy prawie się spotkały, dzieliło je jakieś 5 centymetrów.
-Też.- odpowiedziałam. On potarł nosem mój nos i w końcu pocałował. Wtem nadbiegła White.
-Czyli taki jesteś za moimi plecami?!- krzyknęła i uciekła gdzieś.
-Chodź.- powiedział i poszłam z nim do lasu. Szliśmy jakieś 2 kilometry, gdy doszliśmy do drzewa pod którym leżała martwa moja mama.
-To mi chciałeś pokazać?! Mamo!- krzyknęłam i usiadłam koło mamy, zaczęłam płakać. On usiadł koło mnie i liznął w policzek.
-Powiedz co na prawdę czujesz, nie to co do niej. Tylko do kogoś innego i do kogo.- powiedział. Spojrzałam się na niego i potem na mamę.
-Czuję... Zauroczenie... Nie, miłość... Tak miłość! To Ciebie!- krzyknęłam i go pocałowałam. A w tedy...
Rano, gdy wstałem. Usłyszałem znajome głosy. To Haru, Lorenzo i Blacky wrócili. Podszedłem do Blacky'iego.
-Witaj! Czy zechcesz być w naszej watasze?- spytałem.
-No dobrze.- odpowiedział i poszedł do Angel.
**(Punkt widzenia Angel)
Podszedł do mnie Blacky.
-Widzę, że nie zostałaś alfą.- powiedział.
-Niestety, ale nie.- odpowiedziałam.
- Nie smucisz się?- spytał.
-Czemu? Nie ma powodu do zmartwień. Jedynym zmartwieniem to to że nie mam matki.- odpowiedziałam.
- Wiesz... Ona jest, tylko tam wyżej.- powiedział i spojrzał się w niebo. Podniosłam w górę głowę, lecz szybko opuściłam tak jak i on.
-Nawet nie wiem jak masz na imię. Bo ja Angel.- powiedziałam.
-Blacky. Masz ładne oczy, takie błękitne.- rzekł i przybliżył się.
-Dziękuję.- odpowiedziałam.
-Powiedz szczerze, jesteś taka jak matka?- spytał.
-Podobna...- odpowiedziałam.
-W uczuciach też?- spytał i jeszcze bardziej się przybliżył. Nasze nosy prawie się spotkały, dzieliło je jakieś 5 centymetrów.
-Też.- odpowiedziałam. On potarł nosem mój nos i w końcu pocałował. Wtem nadbiegła White.
-Czyli taki jesteś za moimi plecami?!- krzyknęła i uciekła gdzieś.
-Chodź.- powiedział i poszłam z nim do lasu. Szliśmy jakieś 2 kilometry, gdy doszliśmy do drzewa pod którym leżała martwa moja mama.
-To mi chciałeś pokazać?! Mamo!- krzyknęłam i usiadłam koło mamy, zaczęłam płakać. On usiadł koło mnie i liznął w policzek.
-Powiedz co na prawdę czujesz, nie to co do niej. Tylko do kogoś innego i do kogo.- powiedział. Spojrzałam się na niego i potem na mamę.
-Czuję... Zauroczenie... Nie, miłość... Tak miłość! To Ciebie!- krzyknęłam i go pocałowałam. A w tedy...
Rozdział IX Przygotowanie cz. 3 (2-2)
Podbiegłam do Blucky'iego, przytuliłam go, liznęłam i wróciłam do Haru.
-Haru... Wybacz...- powiedziałam. On stał wściekły.
-Myślałem że mnie kochasz! Że nam jest dobrze razem! A ty, ty... Ty mnie nigdy nie kochałaś! Mam 5 szczeniaków, a ty... To wszystko twoja wina!!!- krzyknął i uciekł w las.
-Och... Haru...- powiedziałam szeptem i łzy zaczęły spadać po moim policzku. Lucky i Nila Luna przytulili mnie. Lorenzo stanął prze de mną, chwilę się nad czymś zastanawiał, gdy odezwał się.
-Tak samo było ze mną, zdecyduj się. Tylko mi nie pokazałaś tego w oczy, ty po prostu nie umiesz kochać. Ty umiesz lubić, rządzić i biegać, ale nie kochać!- powiedział i pobiegł za Haru. Blacky stanął prze de mną.
-Nie umiem cię kochać i kochać cię nie nauczę się.- rzekł i odszedł w głąb lasu.
-Straciłam... Prawie wszystko... - powiedziałam. I w tej chwili wpadłam na wspaniały pomysł. Oddam władzę Angel.
-Angel!- krzyknęłam.Ona podeszła do mnie.
-Tak mamo?- spytała.
-Od teraz ty jesteś alfą!- krzyknęłam i pobiegłam w stronę wodospadu. Gdy przebiegłam 2 kilometry, zmęczona usiadłam pod drzewem.
-Jestem gotowa...- powiedziałam szeptem. Wzięłam ostrą gałąź i..
-Jestem... Gotowa...- powiedziałam a dalej już nie wiem co było. Zaczęło się ściemniać i ostatnią rzeczą którą zauważyłam to jakiś mały wilk. To Soul!
-Mamo, mamo, mamo!- krzyczał.
-Ja teraz będę alfą. Ja!- krzyknął. I jakby urósł trochę.
Liznął mnie w czoło i odszedł. W watasze pytali gdzie ja jestem, lecz on odpowiedział tylko Nerissie.
-Nie znajdziecie już jej. Przynajmniej żywej...- W końcu nadszedł dzień sądu.
-Które z nas ma zostać alfą!- krzyknął Soul. Rose, Joe, Soul, Angel i Layla Meg ustawili się w rzędzie. W tedy wilki zaczęły głosować. Jedni krzyczeli " Soul!", drudzy "Joe!" a trzeci "Angel!". Trwało to dłuższą chwilę. Gdy wszyscy się zdecydowali.
-Soul!- krzyknęli.
-Dziękuję!- krzyknął szczęśliwy. Spojrzał się w niebo i powiedział szeptem tak że nikt nie usłyszał.
-Mamo, chcę byś była ze mnie dumna.-
-Haru... Wybacz...- powiedziałam. On stał wściekły.
-Myślałem że mnie kochasz! Że nam jest dobrze razem! A ty, ty... Ty mnie nigdy nie kochałaś! Mam 5 szczeniaków, a ty... To wszystko twoja wina!!!- krzyknął i uciekł w las.
-Och... Haru...- powiedziałam szeptem i łzy zaczęły spadać po moim policzku. Lucky i Nila Luna przytulili mnie. Lorenzo stanął prze de mną, chwilę się nad czymś zastanawiał, gdy odezwał się.
-Tak samo było ze mną, zdecyduj się. Tylko mi nie pokazałaś tego w oczy, ty po prostu nie umiesz kochać. Ty umiesz lubić, rządzić i biegać, ale nie kochać!- powiedział i pobiegł za Haru. Blacky stanął prze de mną.
-Nie umiem cię kochać i kochać cię nie nauczę się.- rzekł i odszedł w głąb lasu.
-Straciłam... Prawie wszystko... - powiedziałam. I w tej chwili wpadłam na wspaniały pomysł. Oddam władzę Angel.
-Angel!- krzyknęłam.Ona podeszła do mnie.
-Tak mamo?- spytała.
-Od teraz ty jesteś alfą!- krzyknęłam i pobiegłam w stronę wodospadu. Gdy przebiegłam 2 kilometry, zmęczona usiadłam pod drzewem.
-Jestem gotowa...- powiedziałam szeptem. Wzięłam ostrą gałąź i..
-Jestem... Gotowa...- powiedziałam a dalej już nie wiem co było. Zaczęło się ściemniać i ostatnią rzeczą którą zauważyłam to jakiś mały wilk. To Soul!
-Mamo, mamo, mamo!- krzyczał.
-Ja teraz będę alfą. Ja!- krzyknął. I jakby urósł trochę.
Liznął mnie w czoło i odszedł. W watasze pytali gdzie ja jestem, lecz on odpowiedział tylko Nerissie.
-Nie znajdziecie już jej. Przynajmniej żywej...- W końcu nadszedł dzień sądu.
-Które z nas ma zostać alfą!- krzyknął Soul. Rose, Joe, Soul, Angel i Layla Meg ustawili się w rzędzie. W tedy wilki zaczęły głosować. Jedni krzyczeli " Soul!", drudzy "Joe!" a trzeci "Angel!". Trwało to dłuższą chwilę. Gdy wszyscy się zdecydowali.
-Soul!- krzyknęli.
-Dziękuję!- krzyknął szczęśliwy. Spojrzał się w niebo i powiedział szeptem tak że nikt nie usłyszał.
-Mamo, chcę byś była ze mnie dumna.-
Rozdział IX Przygotowanie cz. 3 (1-2)
Na zewnątrz wszystkie wilki zebrały się w gromadę przy wodospadzie.
-Co się dzieję?- spytałam Wild i Mimozy.
-Koronacja się dzieję.- odpowiedziała i razem z nią i Wild podeszliśmy do innych wilków. Przy jeziorku stała Perueia i Demon Haruin. W dodatku koło nich stał jakiś dziwny, lecz znajomy mi wilk. Skrzydlaty, biało-różowy. To Nila Luna! Szybko wepchałam się na sam przód, Mimoza i Wild poszły moim śladem.
-Jak nazywa się ta wilczyca?- spytałam dla pewności Wild.
-Nila Luna... Córka anioła, ona została wezwana by ukoronować naszą kochaną i najdroższą Perueie.- odpowiedziała Wild.
-To...- rzekłam szeptem.
-Nila Luna!- krzyknęłam i rzuciłam się na szyję Lunie. Ona się zdziwiła, chyba mnie nie pamięta.
-Któż ty?- spytała. Puściłam ją z uścisku, zasmucona stanęłam przed nią.
-Fire jestem, stara Waderin. Siostra Lukcy'iego i Nily Luny. Córka Kiary i Kasara.-odpowiedziała.
- Siostro!- krzyknęła. Ucieszyłam się i przytuliłam ją.
-Nareszcie Cię odnalazłam.- powiedziałam. Ona delikatnie liznęła mnie w czoło na znak troski.
-Tak się o ciebie martwiłam, ale cóż z Lucky'im?- spytała.
-Założyłam watahę, i on jest w niej. Lecz porwali mnie źli ludzie i płonący samolot, burza, upadek...- powiedziałam i się rozpłakałam. Nila Luna widząc to przytuliła mnie bardzo mocno.
-No już, nie ma co tego rozpamiętywać. Ważne że jesteś teraz tu.- powiedziała i się uspokoiłam.
-Och, siostro. Nie wiesz nawet jak ja się cieszę...- powiedziałam.
-Choć, nie pamiętam byś była biała...- powiedziała.
-Co?!- krzyknęłam. Podbiegłam do jeziora, i wiecie co. Zobaczyłam tam inną w ogóle wilczyce.
Zamknęłam oczy i znów spojrzałam się w taflę wody. I w tym momencie koło mnie pojawił się Zeke. Przestraszyłam się i gwałtownie odwróciłam.W tej chwili zobaczyłam Haru biegnącego z cała watahą ku mnie. Strasznie się ucieszyłam i podbiegłam im na spotkanie.
-Fire?- spytał zaskoczony Haru, gdy dokładnie mi się przyjrzał.
-Tak, Haru. To ja!- odpowiedziałam i przytuliłam go. Jednak, coś mnie w sercu zabolało. Spojrzałam się na Watahę Szczęścia i na tą drugą.
-Jak nazywa się wasza wataha?- spytałam wreszcie w uścisku Haru.
-Wataha Aury.- odpowiedziała Mimoza.Spojrzałam się na Haru i w oddali zobaczyłam Blacky'iego.
-Co się dzieję?- spytałam Wild i Mimozy.
-Koronacja się dzieję.- odpowiedziała i razem z nią i Wild podeszliśmy do innych wilków. Przy jeziorku stała Perueia i Demon Haruin. W dodatku koło nich stał jakiś dziwny, lecz znajomy mi wilk. Skrzydlaty, biało-różowy. To Nila Luna! Szybko wepchałam się na sam przód, Mimoza i Wild poszły moim śladem.
-Jak nazywa się ta wilczyca?- spytałam dla pewności Wild.
-Nila Luna... Córka anioła, ona została wezwana by ukoronować naszą kochaną i najdroższą Perueie.- odpowiedziała Wild.
-To...- rzekłam szeptem.
-Nila Luna!- krzyknęłam i rzuciłam się na szyję Lunie. Ona się zdziwiła, chyba mnie nie pamięta.
-Któż ty?- spytała. Puściłam ją z uścisku, zasmucona stanęłam przed nią.
-Fire jestem, stara Waderin. Siostra Lukcy'iego i Nily Luny. Córka Kiary i Kasara.-odpowiedziała.
- Siostro!- krzyknęła. Ucieszyłam się i przytuliłam ją.
-Nareszcie Cię odnalazłam.- powiedziałam. Ona delikatnie liznęła mnie w czoło na znak troski.
-Tak się o ciebie martwiłam, ale cóż z Lucky'im?- spytała.
-Założyłam watahę, i on jest w niej. Lecz porwali mnie źli ludzie i płonący samolot, burza, upadek...- powiedziałam i się rozpłakałam. Nila Luna widząc to przytuliła mnie bardzo mocno.
-No już, nie ma co tego rozpamiętywać. Ważne że jesteś teraz tu.- powiedziała i się uspokoiłam.
-Och, siostro. Nie wiesz nawet jak ja się cieszę...- powiedziałam.
-Choć, nie pamiętam byś była biała...- powiedziała.
-Co?!- krzyknęłam. Podbiegłam do jeziora, i wiecie co. Zobaczyłam tam inną w ogóle wilczyce.
-Fire?- spytał zaskoczony Haru, gdy dokładnie mi się przyjrzał.
-Tak, Haru. To ja!- odpowiedziałam i przytuliłam go. Jednak, coś mnie w sercu zabolało. Spojrzałam się na Watahę Szczęścia i na tą drugą.
-Jak nazywa się wasza wataha?- spytałam wreszcie w uścisku Haru.
-Wataha Aury.- odpowiedziała Mimoza.Spojrzałam się na Haru i w oddali zobaczyłam Blacky'iego.
piątek, 6 kwietnia 2012
Rozdział IX Przygotowanie cz.2 (2-2)
Szliśmy w dół po schodach z dębu. W domu zobaczyłam pewną samicę.
-Witaj! Jestem Wilde Feather, ale mów mi Wild.Pracuję u ciebie jako kucharka i sprzątaczka, po prostu lokaj.- powiedziała Wild.
-Miło mi, Fire jestem. Gdzie mogę usnąć?- spytałam Wild.
- Chodź za mną.- odpowiedziała. Poszłam za nią do pokoju po kolejnych schodach. Pokój był koloru pomarańczy i na górze miał dość duże okno które rozświecało pokój. Na ziemi leżał żółty wygodny koc, po lewej stronie była mała szafa i na niej lampa. Na przeciwko mnie była półka z książkami a koc który leżał po prawej stronie zasłonił poduszkę za którą był stoliczek.
-Bardzo tu przytulnie.- stwierdziłam.
-Tak, dobranoc.- powiedziała Wild i wyszła. Sama ułożyłam się na kocu i usnęłam. Obudziłam się jakieś 4-5 godzin później. Był środek nocy gdy weszła do mnie Mimoza z Wild.
-Chodź Fire, chodź.- powiedziały jednocześnie. Szybko zerwałam się z koca i ruszyłyśmy do wyjścia. Przed wierzbą stał Demon, Blucky i White.
- Mamy do ciebie sprawę. Mimoza i Wild pilnujcie wejścia. - powiedział Demon Haruin. Zza White wyszedł jeden wielki wilk a za Blucky'iego drugi. W tedy dopiero zobaczyłam że trzymają ich za grube druty. Blucky i White byli o coś obwinieni!Weszliśmy wszyscy do wierzby oprócz Mimozy i Wild, które pilnowały wejścia.
- Fire, podobno byłaś świadkiem gdy ta para "bawiła się" nad wodospadem, tak???- spytał Demon.
-Tak.- odpowiedziałam.- Lecz jaka kara im grozi?-
-Rozstanie i dla White nowy partner a dla Blucky'iego nowa partnerka.- odpowiedział Haruin. Gdy tylko usłyszałam dwa ostatnie słowa, ucieszyłam się.
-Aha, ale tak widziałam ich. I dodam że on pocałował White.- powiedziałam.
-Aha, dzięki za szczerość.- powiedział i wszyscy odeszli. Po 2 minutach przed sobą zobaczyłam Mimozę i Wild.
-Wolę nie pytać co się stało, więc idź już spać.- powiedziała i rozeszliśmy się. Ja do swojego pokoju a one do swoich. W moim pokoju położyłam się na kocu i wzięłam pierwszą lepszą książkę pt. " Ostatnia Pełnia".
Sam tytuł zachęcił mnie do czytania, więc otworzyłam książkę na pierwszym rozdziale.
" I Wataha
Szłam piechotą przez las, nagle usłyszałam szmery. Weszłam na dąb i wypatrując z góry zobaczyłam wielką watahę. Zeszłam z drzewa i stanęłam w kierunku wschodu, ruszyłam dumnie na przód. W pewnym momencie prze de mną ukazał się wielki wilk. Nie przestraszyłam się go, gdyż się akurat spodziewałam spotkania z nim. Zawróciłam się i w prost galopem zaczęłam uciekać z lasu. Lecz cała wataha mnie goniła, dlatego spróbowałam uciekać na północ. Zakręciłam, weszłam szybko na ogromne drzewo, którego gałęzie dosięgały gałęzi innych drzew. Zjechałam szybko na najdłuższej gałęzi i tak dopóki gałęzie się nie skończyły. Na końcu zeskoczyłam z drzewa i złapana zostałam przez grzbiet Alaeya (cz.Alaeja). Tak, samca który uratował mnie z zamku wilka Menechesterya (cz.Menczesteria). Ucieszyłam się na jego widok, lecz ruszyłam biegiem na przód. Jednak oni i on biegli za mną.W tedy..." W tym momencie usnęłam i obudziłam się z samego rana około 7:35. Wstałam i zeszłam na dół, w kuchni Mimoza i Wild czekały na mnie z dziką gęsią.
-O nareszcie! Już miałam po ciebie iść. Chodź, zjedzmy wreszcie. Jestem taka głodna.- powiedziała i razem zaczęliśmy jeść gęś.Po skończonym posiłku Wild przyniosła miski z wodą. Wypiliśmy ją i przez chwilę siedziałyśmy w głuchej ciszy. Gdy w reszcie się odezwałam.
-Gdzie my jesteśmy?-
-Na granicy Polski i Niemiec. Ja jestem z Niemiec, lecz Mimoza jest z Ukrainy.A ty?- powiedziała Wild.
-Ja jestem z Polski, a jak ty Mimozo tu dołączyłaś?- spytałam.
-Wędrowałam razem z Kalaaley (cz. Kalaalej), wyruszyłyśmy z Ukrainy, potem Białoruś, Polska i granica Polski z Niemcami. - odpowiedziała Mimoza.
-Aha.- rzekłam i w trójkę wyszliśmy na zewnątrz.
-Witaj! Jestem Wilde Feather, ale mów mi Wild.Pracuję u ciebie jako kucharka i sprzątaczka, po prostu lokaj.- powiedziała Wild.
-Miło mi, Fire jestem. Gdzie mogę usnąć?- spytałam Wild.
- Chodź za mną.- odpowiedziała. Poszłam za nią do pokoju po kolejnych schodach. Pokój był koloru pomarańczy i na górze miał dość duże okno które rozświecało pokój. Na ziemi leżał żółty wygodny koc, po lewej stronie była mała szafa i na niej lampa. Na przeciwko mnie była półka z książkami a koc który leżał po prawej stronie zasłonił poduszkę za którą był stoliczek.
-Bardzo tu przytulnie.- stwierdziłam.
-Tak, dobranoc.- powiedziała Wild i wyszła. Sama ułożyłam się na kocu i usnęłam. Obudziłam się jakieś 4-5 godzin później. Był środek nocy gdy weszła do mnie Mimoza z Wild.
-Chodź Fire, chodź.- powiedziały jednocześnie. Szybko zerwałam się z koca i ruszyłyśmy do wyjścia. Przed wierzbą stał Demon, Blucky i White.
- Mamy do ciebie sprawę. Mimoza i Wild pilnujcie wejścia. - powiedział Demon Haruin. Zza White wyszedł jeden wielki wilk a za Blucky'iego drugi. W tedy dopiero zobaczyłam że trzymają ich za grube druty. Blucky i White byli o coś obwinieni!Weszliśmy wszyscy do wierzby oprócz Mimozy i Wild, które pilnowały wejścia.
- Fire, podobno byłaś świadkiem gdy ta para "bawiła się" nad wodospadem, tak???- spytał Demon.
-Tak.- odpowiedziałam.- Lecz jaka kara im grozi?-
-Rozstanie i dla White nowy partner a dla Blucky'iego nowa partnerka.- odpowiedział Haruin. Gdy tylko usłyszałam dwa ostatnie słowa, ucieszyłam się.
-Aha, ale tak widziałam ich. I dodam że on pocałował White.- powiedziałam.
-Aha, dzięki za szczerość.- powiedział i wszyscy odeszli. Po 2 minutach przed sobą zobaczyłam Mimozę i Wild.
-Wolę nie pytać co się stało, więc idź już spać.- powiedziała i rozeszliśmy się. Ja do swojego pokoju a one do swoich. W moim pokoju położyłam się na kocu i wzięłam pierwszą lepszą książkę pt. " Ostatnia Pełnia".
Sam tytuł zachęcił mnie do czytania, więc otworzyłam książkę na pierwszym rozdziale.
" I Wataha
Szłam piechotą przez las, nagle usłyszałam szmery. Weszłam na dąb i wypatrując z góry zobaczyłam wielką watahę. Zeszłam z drzewa i stanęłam w kierunku wschodu, ruszyłam dumnie na przód. W pewnym momencie prze de mną ukazał się wielki wilk. Nie przestraszyłam się go, gdyż się akurat spodziewałam spotkania z nim. Zawróciłam się i w prost galopem zaczęłam uciekać z lasu. Lecz cała wataha mnie goniła, dlatego spróbowałam uciekać na północ. Zakręciłam, weszłam szybko na ogromne drzewo, którego gałęzie dosięgały gałęzi innych drzew. Zjechałam szybko na najdłuższej gałęzi i tak dopóki gałęzie się nie skończyły. Na końcu zeskoczyłam z drzewa i złapana zostałam przez grzbiet Alaeya (cz.Alaeja). Tak, samca który uratował mnie z zamku wilka Menechesterya (cz.Menczesteria). Ucieszyłam się na jego widok, lecz ruszyłam biegiem na przód. Jednak oni i on biegli za mną.W tedy..." W tym momencie usnęłam i obudziłam się z samego rana około 7:35. Wstałam i zeszłam na dół, w kuchni Mimoza i Wild czekały na mnie z dziką gęsią.
-O nareszcie! Już miałam po ciebie iść. Chodź, zjedzmy wreszcie. Jestem taka głodna.- powiedziała i razem zaczęliśmy jeść gęś.Po skończonym posiłku Wild przyniosła miski z wodą. Wypiliśmy ją i przez chwilę siedziałyśmy w głuchej ciszy. Gdy w reszcie się odezwałam.
-Gdzie my jesteśmy?-
-Na granicy Polski i Niemiec. Ja jestem z Niemiec, lecz Mimoza jest z Ukrainy.A ty?- powiedziała Wild.
-Ja jestem z Polski, a jak ty Mimozo tu dołączyłaś?- spytałam.
-Wędrowałam razem z Kalaaley (cz. Kalaalej), wyruszyłyśmy z Ukrainy, potem Białoruś, Polska i granica Polski z Niemcami. - odpowiedziała Mimoza.
-Aha.- rzekłam i w trójkę wyszliśmy na zewnątrz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)