poniedziałek, 23 lipca 2012

Rozdział XVIII Zauroczenie...

http://fc04.deviantart.net/fs70/f/2010/046/a/e/Robyn_and_3oh3_by_Leader_of_a_herd.jpg
(Z prawej strony jest wilk, który przedstawił się jako Miki, a z lewej strony jestem Ja)
http://th03.deviantart.net/fs71/PRE/i/2010/060/9/c/Free_hug_by_Leader_of_a_herd.jpg
-Możemy dołączyć?- spytał się Miki.
-Ta... Jasne! Z miłą chęcią was przyjmę.-nie wiedziałam co powiedzieć. Byłam zauroczona w Mikim,Davidzie i Mateuszu.
-Jestem od teraz Hips... Tak! Hips.-powiedziałam nie myśląc co mówię.
-Ok Hips.Nie długo przyjdzie jeszcze jeden wilk,bo chwilowo ma coś do załatwienia.-powiedział.Uśmiechnął się i uniósł do góry pysk i coś szepnął. Tak cicho,że nie usłyszałam nawet mamrotania. Poznałam po ruchu ust.Otworzyły się,stworzyły rurkę i spłaszczyły.
-Ktoś nas oprowadzi?- spytała Caroline.
-Angel!- krzyknęłam. Ona szybko do mnie podeszła.
-Tak mamo?- spytała delikatnym głosem.
-Oprowadź Caroline,Davida,Mateusza i Kayse.-powiedziałam i zwróciłam się do Mikiego.-A ja Ciebie oprowadzę.- Uśmiechnął się.
-To chodźmy.-powiedział. Razem wyszliśmy z jaskini. Spojrzałam się na niebo i cichutko szepnęłam "Dziękuję".
Spojrzałam się na lewo (Miki był po prawej stronie) i zobaczyłam szare futro za drzewem.

piątek, 13 lipca 2012

Rozdział XVII Stadko...

Nagle do jaskini weszło 6 wilków. Małe stadko... I na samym końcu pewien wilk...Cudny wilk.
Poczułam drżenie w łapach, zakręciło mi się w głowie. Upadłam i gdy tylko się spojrzałam na moje łapy były... kolorowe. Pierwszy wilk wyglądał tak:



http://th05.deviantart.net/fs70/PRE/f/2011/034/7/7/um__by_flyethkatt-d38p4wc.png
Odezwała się:
- Jestem Caroline (cz.Karolajn). Miło mi.- uśmiechnęła się i usiadła odsłaniając resztę wilków.
http://fc06.deviantart.net/fs70/f/2010/074/9/8/Animal_I_have_Become__remake__by_MirrorZan.png
-Ja jestem David. - odezwał się biały, cudny wilk.Usiadł koło Caroline.


http://pu.i.wp.pl/k,Mzc3NTY1NjYsNzY1MDc0,f,yt.jpg
Następny wilk przedstawił się jako Mateusz.

Weszła z nim śnieżna wilczyca, która przedstawiła się jako Kaysa(cz.Kajsa).

wtorek, 26 czerwca 2012

Rozdział XVI Myśli

Pewnego czasu tyle najróżniejszych przykrości stanęło na mojej drodze, ale nie... Ja musiałam wszystko przetrwać! Ile czasu ciągnę tą grę? Grę, która nikomu prawie się nie podoba.
 Mogę się tka obwiniać bez końca, ale to nie moja wina, że się zmieniłam. Kiedyś, samotne psie życia, a teraz cała wataha liczy na mnie i myśli o mnie. A to powinno być inaczej!
 Ciągłe, spokojne i wesołe życie w mojej Puszczy. A nie tu... W Niemczech! Przynajmniej myślę, że w Niemczech.Już wiem!
 Z samego rana ruszamy na wschód, na ciągły wschód, do Parku Narodowego w Białowieży. To tam chce spędzić swoje życie do końca.
Obudziłam się.
Moje oczy ujrzał Shayde, Angel, Rose i Haru.
-Alfa, moja mała alfa. Wybacz mi...- powiedział zapłakany Haru.
-O co chodzi?- spytałam i powoli, powolutku wstałam. Czułam się o niebo lepiej, jak ptak, który nauczył się właśnie latać.- Jak wy to uczyniliście, że znów stoję sama?
- Wolę zachować to w tajemnicy, bo teraz nam nie chodzi już o to. - odpowiedział Haru.
-Widzę, że jesteście bardziej szczęśliwi z mego zdrowia niż ja sama. - powiedziałam- To dziwne, ale zrozumiałe.
-Heh.. Dobrze, że już rozumiesz, bo nie długo ruszamy do Polski.- powiedział Shayde.
-Mile widziane będą jeszcze poprawy twego zdrowia mamo.- odezwała się Angel , uśmiechając się i patrząc swymi błękitnymi oczyma prosto na moje nogi. Pomyślałam sobie, że to właśnie o nie chodzi. Ale nie...
-Myślałem, że nie żyjesz. Wiesz jakiego stracha nam narobiłaś!?- nagle zaczął mówić Haru.- To ma się nie powtórzyć! Jasne?
Uśmiechnął się delikatnie i wyszedł z jaskini.

poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział XV Nieskończony Ból

Po 10 minutach kręcenia się w kółko, padłam. Nogi odmawiały posłuszeństwa przy próbach wstania. Shayde podszedł do mnie i spojrzał się smutnie.
-Chyba Akap nie da rady... Ale spróbujmy.- powiedział i wyszedł. Nagle weszła Angel, uśmiechnęła się lekko.
-Mamo, będzie dobrze. Już nie długo nadejdzie koniec twoich męczarni.-powiedziała i pod głowę podłożyła mi kupkę pokrzyw, a na posiniaczone boki położyła mięty. Oczywiście, wzięła kubek znaleziony w zniszczonym obozowisku z wodą i dała mi się napić. W pewnym momencie zauważyłam białe światło, pomyślałam że to koniec. Na szczęście myliłam się i była to błyskawica.
-Mamo,jak się czujesz?- spytała Angel. Zamykałam powoli oczy,aby odpocząć.
 -Nie śpij mamo!- krzyknęła nagle córka.
-Nie śpię, tylko zamykam oczy,by odpocząć...- odpowiedziałam.
-Kochanie, zrób coś dla mnie.- poprosiłam w pewnym momencie. -Ruszaj do biblioteki Gri i przynieś mi książkę o Nussie.
-Dobrze matko.- powiedziała i szybko gdzieś pobiegła.
W tej samej chwili przyszła Rose.
-Mamo, mamo!- zaczęła krzyczeć i wypuściła z uścisku pysku piękny bukiet kwiatów.
-Dziękuję Rose, ale nie wiem czy mi się one na coś przydadzą.- Powiedziałam i Rose z prawie wylewającymi wodospad oczami wyszła. Zasmuciłam się i odeszłam w głęboki sen...

niedziela, 15 kwietnia 2012

Rozdział XIV Cierń

Otworzyłam oczy. Chciałam wstać, lecz nie dałam rady nawet podnieść głowy. Zauważył nade mną teraz Angel i Haru.
-C...o... Co się stał..o?-spytałam.
-Lepiej żebyś nie wiedziała.- powiedział Haru.
-Jesteś w złym stanie, odpocznij mamo. Zaraz przyjdzie Shayde by cie przebadać.- powiedziała Angel. I w tej chwili wszedł Shayde. Przestraszył się na mój widok.
-Nie za dobrze wyglądasz.- powiedział.
-To to i ja wiem.-_-'- powiedział niezadowolony Haru. Shayde pokazał do nie kły.
-Jak chcesz to sam możesz ją leczyć.- powiedział.
-Oj sorry memory xp- powiedział Haru.
-No. Masz złamaną nogę,pokaleczone poduszki łap itp. itd.Nie wygląda to dobrze...-powiedział- Musze zrobić Okop Akap -
-Co.. To co jest?- spytałam i usnęłam.
** Shayde
Fire usnęła. Tym lepiej dla niej, gdyż Okop Akap bardzo boli. Pobiegłem szybko po cierń. Zawiązałem na łapie Fire, tak by kolce dotykały poduszek. I teraz, gdy będzie chodzić będzie czuć ból. Musi się przyzwyczaić, bo Akap jeszcze gorzej boli. Na złamanej nodze zawiązałem dwa grube patyki - sznurkiem i korą. Zacząłem budzić Fire. W końcu lekko otworzyła oczy.
*** Fire
Otworzyłam oczy. Od razu poczułam jeszcze większy ból na poduszkach, więc próbowałam wstać. I udało mi się, po 5 próbie :).
-Zacznij chodzić.- powiedział Shayde.  Zaczęłam chodzić, ostry ból kuł moje biedne poduszki. Ale skapnęłam się w końcu co to jest Okop. Dlatego boję się Akapu:(.

sobota, 14 kwietnia 2012

Rozdział XIII O mały włos

Szybko ruszyłam ucieczką do wyjścia. Moja łapy co i raz nadepnęły ostre kamienie, lub przeskakując stalagmity poduszki poczęły krwawić. Ostry ból łap nie pozwalał biec zbyt szybko, dlatego co i raz uderzył we mnie wielki kamień. Na szczęście jakoś się wydostawałam spod ciężaru skały. W pewnym momencie zauważyłam małe światło przed sobą i gdy już chciałam skoczyć do wyjścia.. Padłam nieprzytomna.
* Haru
Nigdzie nie było Fire, zacząłem się nie pokoić. Instynkt kazał mi jej szukać, więc tak zrobiłem. Szukałem ją w wielką burzę. W każdej jaskini był jakiś wilk, ale nie Fire. W końcu zauważyłem jaskinię zamurowaną skałami, a pod jedną z skał łapę. Podbiegłem szybko do jaskini i próbowałem odsunąć skały, lecz nie dałem rady. Nie przestawałam jednak próbować. W końcu z całych sił odsunąłem jedną skałę, za którą leżała głowa Fire. Przestraszyłem się, lecz odsuwałem dalej. Po 2 godzinach odsunąłem prawie wszystkie skały, została tylko jedna. Która przygniotła jej lewą tylną nogę. Odsunąłem ja z łatwością i wziąłem Fire na grzbiet. Ona w tedy wróciłam do dawnego wyglądu. Zabrałem ją do Angel. Położyłem ją przy źródle i spojrzałem się na nią. Wyglądała okropnie, pokaleczone łapy, złamana jedna noga, poobijane boki i pot z krwi na czole. Już chciałem wyjść w tym momencie, gdy Angel się odezwała:
-Zostań tato, ona potrzebuję kogoś wsparcia gdy ja pójdę po lekarstwa. Nie wrócę za szybko, chyba widzisz jaka jest pogoda. -
-Co? No dobrze.- odpowiedziałem i usiadłem koło Fire.
** Fire
W końcu otworzyłam oczy i zobaczyłam Haru siedzącego koło mnie. Uśmiechnęłam się i ze zmęczenia znów usnęłam.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Rozdział XII Początek nocy...

* Fire
Gdy Soul i Rebeca wrócili, on od razu zaczął się chwalić nową partnerką.
-Wiecie, ona jest niesamowita! Urocza i mądra! Ach! Jakie ja mam szczęście!-krzyknął do mnie.
-Tak, wspaniałą z was para.- odpowiedziała ponuro Angel.
-Angel ma rację, jesteście wspaniałą parą. Obyście się nie rozstali.- powiedziałam. Podeszłam do Angel, usiadłam koło niej i liznęłam ją w czoło.
-Nie przejmuj się, szczęście każdy ma. Tylko nie każdy w tym samym momencie.- rzekłam i szybko wstałam.
Rozejrzałam się i spojrzałam w górę.
-Nadchodzi wielka burza.- powiedziałam szeptem.
-O co chodzi?- spytała Angel.
-Burza idzie, przekaż to innym i się niech schowają gdzieś. Za powiada się straszna noc.- odpowiedziałam i pobiegłam do Haru.
-Haru!- krzyknęłam.
-Co?- spytał.
-Schowaj się, burza idzie. Przekaż to wszystkim kogo na potkasz.- powiedziałam i on szybko pobiegł przekazać dalej. Sama za to pobiegłam po Layle Meg.
- Idź szybko do jakieś jaskini i tam przeczekaj burzę.- powiedziałam i pobiegłam dalej.
Schowałam się w jakieś obcej mi jaskini. Weszłam w jej głąb i spojrzałam się w górę. Pełno nietoperzy wyleciało z jaskini w czasie natychmiastowym. Przestraszona pobiegłam dalej w głąb jaskini. Zmęczona, padłam. Powoli, powolutku zamykałam oczy, gdy w pewnym momencie usnęłam. Po 5 minutach obudził mnie wielki grzmot burzy i w tedy zauważyłam że sufit jaskini za raz zamknie mi ostatnią szanse życia.