poniedziałek, 23 lipca 2012

Rozdział XVIII Zauroczenie...

http://fc04.deviantart.net/fs70/f/2010/046/a/e/Robyn_and_3oh3_by_Leader_of_a_herd.jpg
(Z prawej strony jest wilk, który przedstawił się jako Miki, a z lewej strony jestem Ja)
http://th03.deviantart.net/fs71/PRE/i/2010/060/9/c/Free_hug_by_Leader_of_a_herd.jpg
-Możemy dołączyć?- spytał się Miki.
-Ta... Jasne! Z miłą chęcią was przyjmę.-nie wiedziałam co powiedzieć. Byłam zauroczona w Mikim,Davidzie i Mateuszu.
-Jestem od teraz Hips... Tak! Hips.-powiedziałam nie myśląc co mówię.
-Ok Hips.Nie długo przyjdzie jeszcze jeden wilk,bo chwilowo ma coś do załatwienia.-powiedział.Uśmiechnął się i uniósł do góry pysk i coś szepnął. Tak cicho,że nie usłyszałam nawet mamrotania. Poznałam po ruchu ust.Otworzyły się,stworzyły rurkę i spłaszczyły.
-Ktoś nas oprowadzi?- spytała Caroline.
-Angel!- krzyknęłam. Ona szybko do mnie podeszła.
-Tak mamo?- spytała delikatnym głosem.
-Oprowadź Caroline,Davida,Mateusza i Kayse.-powiedziałam i zwróciłam się do Mikiego.-A ja Ciebie oprowadzę.- Uśmiechnął się.
-To chodźmy.-powiedział. Razem wyszliśmy z jaskini. Spojrzałam się na niebo i cichutko szepnęłam "Dziękuję".
Spojrzałam się na lewo (Miki był po prawej stronie) i zobaczyłam szare futro za drzewem.

piątek, 13 lipca 2012

Rozdział XVII Stadko...

Nagle do jaskini weszło 6 wilków. Małe stadko... I na samym końcu pewien wilk...Cudny wilk.
Poczułam drżenie w łapach, zakręciło mi się w głowie. Upadłam i gdy tylko się spojrzałam na moje łapy były... kolorowe. Pierwszy wilk wyglądał tak:



http://th05.deviantart.net/fs70/PRE/f/2011/034/7/7/um__by_flyethkatt-d38p4wc.png
Odezwała się:
- Jestem Caroline (cz.Karolajn). Miło mi.- uśmiechnęła się i usiadła odsłaniając resztę wilków.
http://fc06.deviantart.net/fs70/f/2010/074/9/8/Animal_I_have_Become__remake__by_MirrorZan.png
-Ja jestem David. - odezwał się biały, cudny wilk.Usiadł koło Caroline.


http://pu.i.wp.pl/k,Mzc3NTY1NjYsNzY1MDc0,f,yt.jpg
Następny wilk przedstawił się jako Mateusz.

Weszła z nim śnieżna wilczyca, która przedstawiła się jako Kaysa(cz.Kajsa).

wtorek, 26 czerwca 2012

Rozdział XVI Myśli

Pewnego czasu tyle najróżniejszych przykrości stanęło na mojej drodze, ale nie... Ja musiałam wszystko przetrwać! Ile czasu ciągnę tą grę? Grę, która nikomu prawie się nie podoba.
 Mogę się tka obwiniać bez końca, ale to nie moja wina, że się zmieniłam. Kiedyś, samotne psie życia, a teraz cała wataha liczy na mnie i myśli o mnie. A to powinno być inaczej!
 Ciągłe, spokojne i wesołe życie w mojej Puszczy. A nie tu... W Niemczech! Przynajmniej myślę, że w Niemczech.Już wiem!
 Z samego rana ruszamy na wschód, na ciągły wschód, do Parku Narodowego w Białowieży. To tam chce spędzić swoje życie do końca.
Obudziłam się.
Moje oczy ujrzał Shayde, Angel, Rose i Haru.
-Alfa, moja mała alfa. Wybacz mi...- powiedział zapłakany Haru.
-O co chodzi?- spytałam i powoli, powolutku wstałam. Czułam się o niebo lepiej, jak ptak, który nauczył się właśnie latać.- Jak wy to uczyniliście, że znów stoję sama?
- Wolę zachować to w tajemnicy, bo teraz nam nie chodzi już o to. - odpowiedział Haru.
-Widzę, że jesteście bardziej szczęśliwi z mego zdrowia niż ja sama. - powiedziałam- To dziwne, ale zrozumiałe.
-Heh.. Dobrze, że już rozumiesz, bo nie długo ruszamy do Polski.- powiedział Shayde.
-Mile widziane będą jeszcze poprawy twego zdrowia mamo.- odezwała się Angel , uśmiechając się i patrząc swymi błękitnymi oczyma prosto na moje nogi. Pomyślałam sobie, że to właśnie o nie chodzi. Ale nie...
-Myślałem, że nie żyjesz. Wiesz jakiego stracha nam narobiłaś!?- nagle zaczął mówić Haru.- To ma się nie powtórzyć! Jasne?
Uśmiechnął się delikatnie i wyszedł z jaskini.

poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział XV Nieskończony Ból

Po 10 minutach kręcenia się w kółko, padłam. Nogi odmawiały posłuszeństwa przy próbach wstania. Shayde podszedł do mnie i spojrzał się smutnie.
-Chyba Akap nie da rady... Ale spróbujmy.- powiedział i wyszedł. Nagle weszła Angel, uśmiechnęła się lekko.
-Mamo, będzie dobrze. Już nie długo nadejdzie koniec twoich męczarni.-powiedziała i pod głowę podłożyła mi kupkę pokrzyw, a na posiniaczone boki położyła mięty. Oczywiście, wzięła kubek znaleziony w zniszczonym obozowisku z wodą i dała mi się napić. W pewnym momencie zauważyłam białe światło, pomyślałam że to koniec. Na szczęście myliłam się i była to błyskawica.
-Mamo,jak się czujesz?- spytała Angel. Zamykałam powoli oczy,aby odpocząć.
 -Nie śpij mamo!- krzyknęła nagle córka.
-Nie śpię, tylko zamykam oczy,by odpocząć...- odpowiedziałam.
-Kochanie, zrób coś dla mnie.- poprosiłam w pewnym momencie. -Ruszaj do biblioteki Gri i przynieś mi książkę o Nussie.
-Dobrze matko.- powiedziała i szybko gdzieś pobiegła.
W tej samej chwili przyszła Rose.
-Mamo, mamo!- zaczęła krzyczeć i wypuściła z uścisku pysku piękny bukiet kwiatów.
-Dziękuję Rose, ale nie wiem czy mi się one na coś przydadzą.- Powiedziałam i Rose z prawie wylewającymi wodospad oczami wyszła. Zasmuciłam się i odeszłam w głęboki sen...

niedziela, 15 kwietnia 2012

Rozdział XIV Cierń

Otworzyłam oczy. Chciałam wstać, lecz nie dałam rady nawet podnieść głowy. Zauważył nade mną teraz Angel i Haru.
-C...o... Co się stał..o?-spytałam.
-Lepiej żebyś nie wiedziała.- powiedział Haru.
-Jesteś w złym stanie, odpocznij mamo. Zaraz przyjdzie Shayde by cie przebadać.- powiedziała Angel. I w tej chwili wszedł Shayde. Przestraszył się na mój widok.
-Nie za dobrze wyglądasz.- powiedział.
-To to i ja wiem.-_-'- powiedział niezadowolony Haru. Shayde pokazał do nie kły.
-Jak chcesz to sam możesz ją leczyć.- powiedział.
-Oj sorry memory xp- powiedział Haru.
-No. Masz złamaną nogę,pokaleczone poduszki łap itp. itd.Nie wygląda to dobrze...-powiedział- Musze zrobić Okop Akap -
-Co.. To co jest?- spytałam i usnęłam.
** Shayde
Fire usnęła. Tym lepiej dla niej, gdyż Okop Akap bardzo boli. Pobiegłem szybko po cierń. Zawiązałem na łapie Fire, tak by kolce dotykały poduszek. I teraz, gdy będzie chodzić będzie czuć ból. Musi się przyzwyczaić, bo Akap jeszcze gorzej boli. Na złamanej nodze zawiązałem dwa grube patyki - sznurkiem i korą. Zacząłem budzić Fire. W końcu lekko otworzyła oczy.
*** Fire
Otworzyłam oczy. Od razu poczułam jeszcze większy ból na poduszkach, więc próbowałam wstać. I udało mi się, po 5 próbie :).
-Zacznij chodzić.- powiedział Shayde.  Zaczęłam chodzić, ostry ból kuł moje biedne poduszki. Ale skapnęłam się w końcu co to jest Okop. Dlatego boję się Akapu:(.

sobota, 14 kwietnia 2012

Rozdział XIII O mały włos

Szybko ruszyłam ucieczką do wyjścia. Moja łapy co i raz nadepnęły ostre kamienie, lub przeskakując stalagmity poduszki poczęły krwawić. Ostry ból łap nie pozwalał biec zbyt szybko, dlatego co i raz uderzył we mnie wielki kamień. Na szczęście jakoś się wydostawałam spod ciężaru skały. W pewnym momencie zauważyłam małe światło przed sobą i gdy już chciałam skoczyć do wyjścia.. Padłam nieprzytomna.
* Haru
Nigdzie nie było Fire, zacząłem się nie pokoić. Instynkt kazał mi jej szukać, więc tak zrobiłem. Szukałem ją w wielką burzę. W każdej jaskini był jakiś wilk, ale nie Fire. W końcu zauważyłem jaskinię zamurowaną skałami, a pod jedną z skał łapę. Podbiegłem szybko do jaskini i próbowałem odsunąć skały, lecz nie dałem rady. Nie przestawałam jednak próbować. W końcu z całych sił odsunąłem jedną skałę, za którą leżała głowa Fire. Przestraszyłem się, lecz odsuwałem dalej. Po 2 godzinach odsunąłem prawie wszystkie skały, została tylko jedna. Która przygniotła jej lewą tylną nogę. Odsunąłem ja z łatwością i wziąłem Fire na grzbiet. Ona w tedy wróciłam do dawnego wyglądu. Zabrałem ją do Angel. Położyłem ją przy źródle i spojrzałem się na nią. Wyglądała okropnie, pokaleczone łapy, złamana jedna noga, poobijane boki i pot z krwi na czole. Już chciałem wyjść w tym momencie, gdy Angel się odezwała:
-Zostań tato, ona potrzebuję kogoś wsparcia gdy ja pójdę po lekarstwa. Nie wrócę za szybko, chyba widzisz jaka jest pogoda. -
-Co? No dobrze.- odpowiedziałem i usiadłem koło Fire.
** Fire
W końcu otworzyłam oczy i zobaczyłam Haru siedzącego koło mnie. Uśmiechnęłam się i ze zmęczenia znów usnęłam.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Rozdział XII Początek nocy...

* Fire
Gdy Soul i Rebeca wrócili, on od razu zaczął się chwalić nową partnerką.
-Wiecie, ona jest niesamowita! Urocza i mądra! Ach! Jakie ja mam szczęście!-krzyknął do mnie.
-Tak, wspaniałą z was para.- odpowiedziała ponuro Angel.
-Angel ma rację, jesteście wspaniałą parą. Obyście się nie rozstali.- powiedziałam. Podeszłam do Angel, usiadłam koło niej i liznęłam ją w czoło.
-Nie przejmuj się, szczęście każdy ma. Tylko nie każdy w tym samym momencie.- rzekłam i szybko wstałam.
Rozejrzałam się i spojrzałam w górę.
-Nadchodzi wielka burza.- powiedziałam szeptem.
-O co chodzi?- spytała Angel.
-Burza idzie, przekaż to innym i się niech schowają gdzieś. Za powiada się straszna noc.- odpowiedziałam i pobiegłam do Haru.
-Haru!- krzyknęłam.
-Co?- spytał.
-Schowaj się, burza idzie. Przekaż to wszystkim kogo na potkasz.- powiedziałam i on szybko pobiegł przekazać dalej. Sama za to pobiegłam po Layle Meg.
- Idź szybko do jakieś jaskini i tam przeczekaj burzę.- powiedziałam i pobiegłam dalej.
Schowałam się w jakieś obcej mi jaskini. Weszłam w jej głąb i spojrzałam się w górę. Pełno nietoperzy wyleciało z jaskini w czasie natychmiastowym. Przestraszona pobiegłam dalej w głąb jaskini. Zmęczona, padłam. Powoli, powolutku zamykałam oczy, gdy w pewnym momencie usnęłam. Po 5 minutach obudził mnie wielki grzmot burzy i w tedy zauważyłam że sufit jaskini za raz zamknie mi ostatnią szanse życia.

sobota, 7 kwietnia 2012

Rozdział XI On i ona...

Mama otworzyła oczy.
* Fire
Nie wiem jak, ale jakoś wróciłam do ziemskiego życia. Prze de mną siedzieli Angel i Blacky.
Angel strasznie się ucieszyła.
-Mamo, mamo... Ty, ty żyjesz!- krzyknęła. Przytuliła mnie i usiadła koło mnie.
-Mamo, nie obraź się, ale ja i Blacky...- powiedziała.
-Nic nie szkodzi. Wracajmy.- powiedziałam. Wstałam i ruszyłam z Blacky'im i Angel do watahy. Nikt nie zwrócił na mnie uwagi, tym lepiej dla mnie. Od razu ruszyłam do Soul'a. Gdy mnie zobaczył ucieszył się i za razem zasmucił. Przecież musiał przestać być alfą.
-Nie przejmuj się synu, kiedyś nadejdzie czas.- powiedziałam. Poszłam do Mimozy i Wild.
** Soul
Kiedy Fire odeszła, poczułem że czegoś mi brakuję. Wstałem i poszedłem powiedzieć to mojej przyjaciółce Rebece. Ona siedziała przy wodospadzie, Gracenta czesała jej szyszką długie futro. Podszedłem do niej.
-Dziękuję Gracento. Możesz odejść.- powiedziała- Cześć Soul.-
-Witaj Rebeco. Heh... Nie wiem jak to mogę Ci powiedzieć. Może chodźmy gdzie indziej?- spytałem.
-Dobrze.- odpowiedziała i razem z nią poszedłem w głąb lasu.
-No więc czegoś mi brakuję.- powiedziałem.
-Może władzy? Widziałam Fire, więc może to to?- spytała.
-Nie to coś innego.- powiedziałem.
-To nie wiem co... Hmm... Niczego ci nie brakuję! Tylko tak myślisz, bo na prawdę masz wszystko!- powiedziała.Podeszła do mnie bliżej. Tak, nasze nosy o 10 centymetrów oddali.
-Chyba wiem czego ci brakuję. - powiedziała.
-Czego?- spytałem radośnie.
-Miłości.- powiedziała.
-Tak!- powiedziałem i ją pocałowałem. Ona wtuliła się w moje futro i powiedziała:
-Kocham cię...-
-Ja Ciebie też. A właśnie, będziesz ze mną? - spytałem. Ona podniosła głowę i uśmiechnęła się.
-Możemy spróbować.- powiedziała i razem wróciliśmy do watahy.

Rozdział X Powrót...

 *( Punkt widzenia Soul'a)
Rano, gdy wstałem. Usłyszałem znajome głosy. To Haru, Lorenzo i Blacky wrócili. Podszedłem do Blacky'iego.
-Witaj! Czy zechcesz być w naszej watasze?- spytałem.
-No dobrze.- odpowiedział i poszedł do Angel.
**(Punkt widzenia Angel)
Podszedł do mnie Blacky.
-Widzę, że nie zostałaś alfą.- powiedział.
-Niestety, ale nie.- odpowiedziałam.
- Nie smucisz się?- spytał.
-Czemu? Nie ma powodu do zmartwień. Jedynym zmartwieniem to to że nie mam matki.- odpowiedziałam.
- Wiesz... Ona jest, tylko tam wyżej.- powiedział i spojrzał się w niebo. Podniosłam w górę głowę, lecz szybko opuściłam tak jak i on.
-Nawet nie wiem jak masz na imię. Bo ja Angel.- powiedziałam.
-Blacky. Masz ładne oczy, takie błękitne.- rzekł i przybliżył się.
-Dziękuję.- odpowiedziałam.
-Powiedz szczerze, jesteś taka jak matka?- spytał.
-Podobna...- odpowiedziałam.
-W uczuciach też?- spytał i jeszcze bardziej się przybliżył. Nasze nosy prawie się spotkały, dzieliło je jakieś 5 centymetrów.
-Też.- odpowiedziałam. On potarł nosem mój nos i w końcu pocałował. Wtem nadbiegła White.
-Czyli taki jesteś za moimi plecami?!- krzyknęła i uciekła gdzieś.
-Chodź.- powiedział i poszłam z nim do lasu. Szliśmy jakieś 2 kilometry, gdy doszliśmy do drzewa pod którym leżała martwa moja mama.
-To mi chciałeś pokazać?! Mamo!- krzyknęłam i usiadłam koło mamy, zaczęłam płakać. On usiadł koło mnie i liznął w policzek.
-Powiedz co na prawdę czujesz, nie to co do niej. Tylko do kogoś innego i do kogo.- powiedział. Spojrzałam się na niego i potem na mamę.
-Czuję... Zauroczenie... Nie, miłość... Tak miłość! To Ciebie!- krzyknęłam i go pocałowałam. A w tedy...

Rozdział IX Przygotowanie cz. 3 (2-2)

Podbiegłam do Blucky'iego, przytuliłam go, liznęłam i wróciłam do Haru.
-Haru... Wybacz...- powiedziałam. On stał wściekły.
-Myślałem że mnie kochasz! Że nam jest dobrze razem! A ty, ty... Ty mnie nigdy nie kochałaś! Mam 5 szczeniaków, a ty... To wszystko twoja wina!!!- krzyknął i uciekł w las.
-Och... Haru...- powiedziałam szeptem i łzy zaczęły spadać po moim policzku. Lucky i Nila Luna przytulili mnie. Lorenzo stanął prze de mną, chwilę się nad czymś zastanawiał, gdy odezwał się.
-Tak samo było ze mną, zdecyduj się. Tylko mi nie pokazałaś tego w oczy, ty po prostu nie umiesz kochać. Ty umiesz lubić, rządzić i biegać, ale nie kochać!- powiedział i pobiegł za Haru. Blacky stanął prze de mną.
-Nie umiem cię kochać i kochać cię  nie nauczę się.- rzekł i odszedł w głąb lasu.
-Straciłam... Prawie wszystko... - powiedziałam. I w tej chwili wpadłam na wspaniały pomysł. Oddam władzę Angel.
-Angel!- krzyknęłam.Ona podeszła do mnie.
-Tak mamo?- spytała.
-Od teraz ty jesteś alfą!- krzyknęłam i pobiegłam w stronę wodospadu. Gdy przebiegłam 2 kilometry, zmęczona usiadłam pod drzewem.
-Jestem gotowa...- powiedziałam szeptem. Wzięłam ostrą gałąź i..
-Jestem... Gotowa...- powiedziałam a dalej już nie wiem co było. Zaczęło się ściemniać i ostatnią rzeczą którą zauważyłam to jakiś mały wilk. To Soul!
-Mamo, mamo, mamo!- krzyczał.
-Ja teraz będę alfą. Ja!- krzyknął. I jakby urósł trochę.
  Liznął mnie w czoło i odszedł. W watasze pytali gdzie ja jestem, lecz on odpowiedział tylko Nerissie.
-Nie znajdziecie już jej. Przynajmniej żywej...- W końcu nadszedł dzień sądu.
-Które z nas ma zostać alfą!- krzyknął Soul. Rose, Joe, Soul, Angel i Layla Meg ustawili się w rzędzie. W tedy wilki zaczęły głosować. Jedni krzyczeli " Soul!", drudzy "Joe!" a trzeci "Angel!". Trwało to dłuższą chwilę. Gdy wszyscy się zdecydowali.
 -Soul!- krzyknęli.
-Dziękuję!- krzyknął szczęśliwy. Spojrzał się w niebo i powiedział szeptem tak że nikt nie usłyszał.
-Mamo, chcę byś była ze mnie dumna.-

Rozdział IX Przygotowanie cz. 3 (1-2)

Na zewnątrz wszystkie wilki zebrały się w gromadę przy wodospadzie.
-Co się dzieję?- spytałam Wild i Mimozy.
-Koronacja się dzieję.- odpowiedziała i razem z nią i Wild podeszliśmy do innych wilków. Przy jeziorku stała Perueia i Demon Haruin. W dodatku koło nich stał jakiś dziwny, lecz znajomy mi wilk. Skrzydlaty, biało-różowy. To Nila Luna! Szybko wepchałam się na sam przód, Mimoza i Wild poszły moim śladem.
-Jak nazywa się ta wilczyca?- spytałam dla pewności Wild.
-Nila Luna... Córka anioła, ona została wezwana by ukoronować naszą kochaną i najdroższą Perueie.- odpowiedziała Wild.
-To...- rzekłam szeptem.
-Nila Luna!- krzyknęłam i rzuciłam się na szyję Lunie. Ona się zdziwiła, chyba mnie nie pamięta.
-Któż ty?- spytała. Puściłam ją z uścisku, zasmucona stanęłam przed nią.
-Fire jestem, stara Waderin. Siostra Lukcy'iego i Nily Luny. Córka Kiary i Kasara.-odpowiedziała.
- Siostro!- krzyknęła. Ucieszyłam się i przytuliłam ją.
-Nareszcie Cię odnalazłam.- powiedziałam. Ona delikatnie liznęła mnie w czoło na znak troski.
-Tak się o ciebie martwiłam, ale cóż z Lucky'im?- spytała.
-Założyłam watahę, i on jest w niej. Lecz porwali mnie źli ludzie i płonący samolot, burza, upadek...- powiedziałam i się rozpłakałam. Nila Luna widząc to przytuliła mnie bardzo mocno.
-No już, nie ma co tego rozpamiętywać. Ważne że jesteś teraz tu.- powiedziała i się uspokoiłam.
-Och, siostro. Nie wiesz nawet jak ja się cieszę...- powiedziałam.
-Choć, nie pamiętam byś była biała...- powiedziała.
-Co?!- krzyknęłam. Podbiegłam do jeziora, i wiecie co. Zobaczyłam tam inną w ogóle wilczyce.
Zamknęłam oczy i znów spojrzałam się w taflę wody. I w tym momencie koło mnie pojawił się Zeke. Przestraszyłam się i gwałtownie odwróciłam.W tej chwili zobaczyłam Haru biegnącego z cała watahą ku mnie. Strasznie się ucieszyłam i podbiegłam im na spotkanie.
-Fire?- spytał zaskoczony Haru, gdy dokładnie mi się przyjrzał.
-Tak, Haru. To ja!- odpowiedziałam i przytuliłam go. Jednak, coś mnie w sercu zabolało. Spojrzałam się na Watahę Szczęścia i na tą drugą.
-Jak nazywa się wasza wataha?- spytałam wreszcie w uścisku Haru.
-Wataha Aury.- odpowiedziała Mimoza.Spojrzałam się na Haru i w oddali zobaczyłam Blacky'iego.


piątek, 6 kwietnia 2012

Rozdział IX Przygotowanie cz.2 (2-2)

Szliśmy w dół po schodach z dębu. W domu zobaczyłam pewną samicę.
    
-Witaj! Jestem Wilde Feather, ale mów mi Wild.Pracuję u ciebie jako kucharka i sprzątaczka, po prostu lokaj.- powiedziała Wild.
-Miło mi, Fire jestem. Gdzie mogę usnąć?- spytałam Wild.
- Chodź za mną.- odpowiedziała. Poszłam za nią do pokoju po kolejnych schodach. Pokój był koloru pomarańczy i na górze miał dość duże okno które rozświecało pokój. Na ziemi leżał żółty wygodny koc, po lewej stronie była mała szafa i na niej lampa. Na przeciwko mnie była półka z książkami a koc który leżał po prawej stronie zasłonił poduszkę za którą był stoliczek. 
-Bardzo tu przytulnie.- stwierdziłam.
-Tak, dobranoc.- powiedziała Wild i wyszła. Sama ułożyłam się na kocu i usnęłam. Obudziłam się jakieś 4-5 godzin później. Był środek nocy gdy weszła do mnie Mimoza z Wild.
-Chodź Fire, chodź.- powiedziały jednocześnie. Szybko zerwałam się z koca i ruszyłyśmy do wyjścia. Przed wierzbą stał Demon, Blucky i White.
- Mamy do ciebie sprawę. Mimoza i Wild pilnujcie wejścia. - powiedział Demon Haruin. Zza White wyszedł jeden wielki wilk a za Blucky'iego drugi. W tedy dopiero zobaczyłam że  trzymają ich za grube druty. Blucky i White byli o coś obwinieni!Weszliśmy wszyscy do wierzby oprócz Mimozy i Wild, które pilnowały wejścia.
- Fire, podobno byłaś świadkiem gdy ta para "bawiła się" nad wodospadem, tak???- spytał Demon.
-Tak.- odpowiedziałam.- Lecz jaka kara im grozi?- 
-Rozstanie i dla White nowy partner a dla Blucky'iego nowa partnerka.- odpowiedział Haruin. Gdy tylko usłyszałam dwa ostatnie słowa, ucieszyłam się.
-Aha, ale tak widziałam ich. I dodam że on pocałował White.- powiedziałam.
-Aha, dzięki za szczerość.- powiedział i wszyscy odeszli. Po 2 minutach przed sobą zobaczyłam Mimozę i Wild.
-Wolę nie pytać co się stało, więc idź już spać.- powiedziała i rozeszliśmy się. Ja do swojego pokoju a one do swoich. W moim pokoju położyłam się na kocu i wzięłam pierwszą lepszą książkę pt. " Ostatnia Pełnia".
Sam tytuł zachęcił mnie do czytania, więc otworzyłam książkę na pierwszym rozdziale.
"           I Wataha
Szłam piechotą przez las, nagle usłyszałam szmery. Weszłam na dąb i wypatrując z góry zobaczyłam wielką watahę. Zeszłam z drzewa i stanęłam w kierunku wschodu, ruszyłam dumnie na przód. W pewnym momencie prze de mną ukazał się wielki wilk. Nie przestraszyłam się go, gdyż się akurat spodziewałam spotkania z nim. Zawróciłam się i w prost galopem zaczęłam uciekać z lasu. Lecz cała wataha mnie goniła, dlatego spróbowałam uciekać na północ. Zakręciłam, weszłam szybko na ogromne drzewo, którego gałęzie dosięgały gałęzi innych drzew. Zjechałam szybko na najdłuższej gałęzi i tak dopóki gałęzie się nie skończyły. Na końcu zeskoczyłam z drzewa i złapana zostałam przez grzbiet Alaeya (cz.Alaeja). Tak, samca który uratował mnie z zamku wilka Menechesterya (cz.Menczesteria). Ucieszyłam się na jego widok, lecz ruszyłam biegiem na przód. Jednak oni i on biegli za mną.W tedy..." W tym momencie usnęłam i obudziłam się z samego rana około 7:35. Wstałam i zeszłam na dół, w kuchni Mimoza i Wild czekały na mnie z dziką gęsią.
-O nareszcie! Już miałam po ciebie iść. Chodź, zjedzmy wreszcie. Jestem taka głodna.- powiedziała i razem zaczęliśmy jeść gęś.Po skończonym posiłku Wild przyniosła miski z wodą. Wypiliśmy ją i przez chwilę siedziałyśmy w głuchej ciszy. Gdy w reszcie się odezwałam.
-Gdzie my jesteśmy?- 
-Na granicy Polski i Niemiec. Ja jestem z Niemiec, lecz Mimoza jest z Ukrainy.A ty?- powiedziała Wild.
-Ja jestem z Polski, a jak ty Mimozo tu dołączyłaś?- spytałam.
-Wędrowałam razem z Kalaaley (cz. Kalaalej), wyruszyłyśmy z Ukrainy, potem Białoruś, Polska i granica Polski z Niemcami. - odpowiedziała Mimoza.
-Aha.- rzekłam i w trójkę wyszliśmy na zewnątrz.