W bibliotece, wzięłam moją książkę o Nussie. Usiadłam na swoim kocu i zaczęłam czytać.
" Rozdział V Cała prawda
Gdy wstałam, Safari stała nade mną. Ale szybko uciekła zapłakana, ja wstałam i poszłam do kuchni coś zjeść. Już przy drzwiach zauważyłam że kuchnia jest pusta, a przecież była wieczorem pełna?! Ale... Figa leżała sobie po śniadaniu!
-Oj wybacz, ale zjadłam wszystko wybaczysz?- powiedziała śpiąca Figa.
-Co ty, nic się nie stało.- powiedziałam z sztucznym zadowoleniem.
-Dzięki;)- powiedziała Figa i usnęła.Ja poszłam do łazienki, a w łazience... No normalnie nic nie było po swojemu. Źródło w którym się myłam było puste, jakby ktoś je całe wypił. Figa! Och... Jaka byłam zdenerwowana. Stwierdziłam że może najlepiej się umyć na świeżym powietrzu. Więc poszłam nad wodospad Yuhi. Tam, zastałam płaczącą Safari. Nagle ogarnęła mnie większa złość niż kiedy kolwiek. Chciałam rzucić się na szyję Safari, ale przypomniałam sobie te dobre chwile. I uspokoiłam się. Podeszłam do niej powoli, a gdy tylko ona mnie zauważyła otarła sobie łzy.
-Wybacz mi Nussa, wybacz!- zaczęła krzyczeć.
Ja nie potrafiłam się na nią gniewać aż tak bardzo, ona cały czas prosiła. Już nie będę mówić jak wtedy płakała, ojeju... Ale miałam miękkie serce i mocno ją przytuliłam. Po chwili poleciały mi strumienie łez. Zza pleców Safari zobaczyłam Figę. Uśmiechała się do mnie, zrozumiałam że ona to specjalnie zrobiła. Abym pogodziła się z Safari. Uśmiechnęłam się do Figi na znak że jej dziękuję. I gdy tylko mrugnęłam, Figa znikła! No cóż... Może ma też moc wiatru, albo ktoś, ktoś kto wiedział co zrobić zesłał ją. Gdy puściłam z uścisku Safari zawyłam jak najgłośniej ze szczęścia. Wadera też zawyła, a cichutko bardzo cichutko, aż tak cicho że tylko ja słyszałam. Wyła z gór -Figa."
Łezka mi poleciała. Zamknęłam książkę. Ale wcześniej zobaczyłam spis treści. Ta książka była bardzo chuda, ma tylko 8 rozdziałów!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz