Nagle, usłyszałam odgłos biegnącego stada dzików. Nie przejmowałam się tym przez jakiś czas ale w pewnym momencie odwróciłam się i wielkie, spłoszone stado dzików biegło prosto na mnie i Haru.
-Z nogi!- krzyknęłam do Haru. I oboje zaczęliśmy uciekać. W pewnym momencie stwierdziłam że nie ma sensu uciekać, one i tak nas kiedyś dogonią. Zrozumiałam, że jeśli stanę to dziki się na chwilę zatrzymają a Haru zyska czas na ucieczkę. Nagle łza mi poleciała, zrozumiałam że muszę chronić watahę. I tak zrobiłam...
Zatrzymałam się, Haru szybko to zauważył i się zdziwił.
-Chodź! Fire!- krzyknął.
-Uciekaj! Gdy mnie dziki dopadną to się na chwilę zatrzymają a ty zyskasz czas na ucieczkę! Siłą watahy jest wilk!- krzyknęłam.
-Siłą wilka jest wataha.- powiedział szeptem Haru. I gdy tylko dziki były 5 metrów od nas on wziął mnie za futro i skoczył na najbliższe drzewo. Jego zaciśnięte zęby były wbite w moją skórę. Strasznie bolało, aż zaraz bym zapiszczała z bólu. Ale wytrzymałam, choć Haru nie wszedł dokładnie na drzewo. Teraz była najważniejsza minuta. Jeśli Haru poślizgnie się na korze oboje zlecimy prosto na stado dzików. I znów stwierdziłam że jeżeli spadnę to Haru da radę wejść, a to że trzyma mnie nie pozwala mu na wdrapanie się. Zrobiłam tak, ugryzłam lekko Haru w nogę, tak aby nie zleciał ale mnie puścił. Haru z bólu puścił ale nie zleciła na szczęście. Za to ja spadłam prosto pod nogi wielkiego odyńca. Nie poczułam nic, gdyż byłam nie przytomna. Nagle się obudziłam, stado dzików już przebiegło. Zauważyłam że Haru nie ma na drzewie. Szybko się podniosłam, przynajmniej się starałam jak najszybciej. Ale straszny ból nie pozwolił mi się podnieść za szybko. I po mojej prawej stronie zobaczyłam że leży odyniec. Podeszłam do zwierzyny a nią leżał Haru! Prędko przeskoczyłam odyńca i usiadłam koło Haru..
-Haru, wstawaj...- powiedziałam szeptem. Po chwili poczułam że łzy mi płyną po policzku.
-Proszę, nie zostawiaj mnie tu samej.- powiedziałam i dalej już tylko płakałam. Po 5 minutach poczułam że Haru zaczyna bić serce i że zaczyna oddychać. Liznęłam szybko szczęśliwie Haru w policzek. I on się obudził.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz