sobota, 7 kwietnia 2012

Rozdział IX Przygotowanie cz. 3 (2-2)

Podbiegłam do Blucky'iego, przytuliłam go, liznęłam i wróciłam do Haru.
-Haru... Wybacz...- powiedziałam. On stał wściekły.
-Myślałem że mnie kochasz! Że nam jest dobrze razem! A ty, ty... Ty mnie nigdy nie kochałaś! Mam 5 szczeniaków, a ty... To wszystko twoja wina!!!- krzyknął i uciekł w las.
-Och... Haru...- powiedziałam szeptem i łzy zaczęły spadać po moim policzku. Lucky i Nila Luna przytulili mnie. Lorenzo stanął prze de mną, chwilę się nad czymś zastanawiał, gdy odezwał się.
-Tak samo było ze mną, zdecyduj się. Tylko mi nie pokazałaś tego w oczy, ty po prostu nie umiesz kochać. Ty umiesz lubić, rządzić i biegać, ale nie kochać!- powiedział i pobiegł za Haru. Blacky stanął prze de mną.
-Nie umiem cię kochać i kochać cię  nie nauczę się.- rzekł i odszedł w głąb lasu.
-Straciłam... Prawie wszystko... - powiedziałam. I w tej chwili wpadłam na wspaniały pomysł. Oddam władzę Angel.
-Angel!- krzyknęłam.Ona podeszła do mnie.
-Tak mamo?- spytała.
-Od teraz ty jesteś alfą!- krzyknęłam i pobiegłam w stronę wodospadu. Gdy przebiegłam 2 kilometry, zmęczona usiadłam pod drzewem.
-Jestem gotowa...- powiedziałam szeptem. Wzięłam ostrą gałąź i..
-Jestem... Gotowa...- powiedziałam a dalej już nie wiem co było. Zaczęło się ściemniać i ostatnią rzeczą którą zauważyłam to jakiś mały wilk. To Soul!
-Mamo, mamo, mamo!- krzyczał.
-Ja teraz będę alfą. Ja!- krzyknął. I jakby urósł trochę.
  Liznął mnie w czoło i odszedł. W watasze pytali gdzie ja jestem, lecz on odpowiedział tylko Nerissie.
-Nie znajdziecie już jej. Przynajmniej żywej...- W końcu nadszedł dzień sądu.
-Które z nas ma zostać alfą!- krzyknął Soul. Rose, Joe, Soul, Angel i Layla Meg ustawili się w rzędzie. W tedy wilki zaczęły głosować. Jedni krzyczeli " Soul!", drudzy "Joe!" a trzeci "Angel!". Trwało to dłuższą chwilę. Gdy wszyscy się zdecydowali.
 -Soul!- krzyknęli.
-Dziękuję!- krzyknął szczęśliwy. Spojrzał się w niebo i powiedział szeptem tak że nikt nie usłyszał.
-Mamo, chcę byś była ze mnie dumna.-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz