sobota, 7 kwietnia 2012

Rozdział X Powrót...

 *( Punkt widzenia Soul'a)
Rano, gdy wstałem. Usłyszałem znajome głosy. To Haru, Lorenzo i Blacky wrócili. Podszedłem do Blacky'iego.
-Witaj! Czy zechcesz być w naszej watasze?- spytałem.
-No dobrze.- odpowiedział i poszedł do Angel.
**(Punkt widzenia Angel)
Podszedł do mnie Blacky.
-Widzę, że nie zostałaś alfą.- powiedział.
-Niestety, ale nie.- odpowiedziałam.
- Nie smucisz się?- spytał.
-Czemu? Nie ma powodu do zmartwień. Jedynym zmartwieniem to to że nie mam matki.- odpowiedziałam.
- Wiesz... Ona jest, tylko tam wyżej.- powiedział i spojrzał się w niebo. Podniosłam w górę głowę, lecz szybko opuściłam tak jak i on.
-Nawet nie wiem jak masz na imię. Bo ja Angel.- powiedziałam.
-Blacky. Masz ładne oczy, takie błękitne.- rzekł i przybliżył się.
-Dziękuję.- odpowiedziałam.
-Powiedz szczerze, jesteś taka jak matka?- spytał.
-Podobna...- odpowiedziałam.
-W uczuciach też?- spytał i jeszcze bardziej się przybliżył. Nasze nosy prawie się spotkały, dzieliło je jakieś 5 centymetrów.
-Też.- odpowiedziałam. On potarł nosem mój nos i w końcu pocałował. Wtem nadbiegła White.
-Czyli taki jesteś za moimi plecami?!- krzyknęła i uciekła gdzieś.
-Chodź.- powiedział i poszłam z nim do lasu. Szliśmy jakieś 2 kilometry, gdy doszliśmy do drzewa pod którym leżała martwa moja mama.
-To mi chciałeś pokazać?! Mamo!- krzyknęłam i usiadłam koło mamy, zaczęłam płakać. On usiadł koło mnie i liznął w policzek.
-Powiedz co na prawdę czujesz, nie to co do niej. Tylko do kogoś innego i do kogo.- powiedział. Spojrzałam się na niego i potem na mamę.
-Czuję... Zauroczenie... Nie, miłość... Tak miłość! To Ciebie!- krzyknęłam i go pocałowałam. A w tedy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz