Mama otworzyła oczy.
* Fire
Nie wiem jak, ale jakoś wróciłam do ziemskiego życia. Prze de mną siedzieli Angel i Blacky.
Angel strasznie się ucieszyła.
-Mamo, mamo... Ty, ty żyjesz!- krzyknęła. Przytuliła mnie i usiadła koło mnie.
-Mamo, nie obraź się, ale ja i Blacky...- powiedziała.
-Nic nie szkodzi. Wracajmy.- powiedziałam. Wstałam i ruszyłam z Blacky'im i Angel do watahy. Nikt nie zwrócił na mnie uwagi, tym lepiej dla mnie. Od razu ruszyłam do Soul'a. Gdy mnie zobaczył ucieszył się i za razem zasmucił. Przecież musiał przestać być alfą.
-Nie przejmuj się synu, kiedyś nadejdzie czas.- powiedziałam. Poszłam do Mimozy i Wild.
** Soul
Kiedy Fire odeszła, poczułem że czegoś mi brakuję. Wstałem i poszedłem powiedzieć to mojej przyjaciółce Rebece. Ona siedziała przy wodospadzie, Gracenta czesała jej szyszką długie futro. Podszedłem do niej.
-Dziękuję Gracento. Możesz odejść.- powiedziała- Cześć Soul.-
-Witaj Rebeco. Heh... Nie wiem jak to mogę Ci powiedzieć. Może chodźmy gdzie indziej?- spytałem.
-Dobrze.- odpowiedziała i razem z nią poszedłem w głąb lasu.
-No więc czegoś mi brakuję.- powiedziałem.
-Może władzy? Widziałam Fire, więc może to to?- spytała.
-Nie to coś innego.- powiedziałem.
-To nie wiem co... Hmm... Niczego ci nie brakuję! Tylko tak myślisz, bo na prawdę masz wszystko!- powiedziała.Podeszła do mnie bliżej. Tak, nasze nosy o 10 centymetrów oddali.
-Chyba wiem czego ci brakuję. - powiedziała.
-Czego?- spytałem radośnie.
-Miłości.- powiedziała.
-Tak!- powiedziałem i ją pocałowałem. Ona wtuliła się w moje futro i powiedziała:
-Kocham cię...-
-Ja Ciebie też. A właśnie, będziesz ze mną? - spytałem. Ona podniosła głowę i uśmiechnęła się.
-Możemy spróbować.- powiedziała i razem wróciliśmy do watahy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz